Dlaczego powstała ta strona?

Odpowiedź na to pytanie może wydać się oczywista: „kto nie chciałby dostawać za darmo seks-zabawek?”. W końcu gadżety nie są tanie. W porównaniu z innymi wyrobami produkowanymi na podobną skalę, z tych samych materiałów i z tym samym stopniem zaawansowania technologicznego są wręcz zaskakująco drogie. Weźmy na przykład dowolne proste urządzenie elektroniczne ze zwykłym silnikiem, włącznikiem z kilkoma ustawianiami i podłączeniem do źródła prądu (z baterii lub gniazdka). Ile spodziewacie się za nie zapłacić? Teraz wystarczy spróbować znaleźć dobrą zabawkę seksualną w tej cenie.

Nie będę kłamać: podatek od wstydu sprawia, że zabawki są na tyle drogie, że z własnych funduszy nie kupiłybyśmy wszystkiego, co jest w naszej kolekcji. A jednak… finanse to tak mała część odpowiedzi na tytułowe pytanie. Jeśli wliczyć to ile pieniędzy zainwestowałyśmy w stronę i ile godzin i wysiłku spędzamy na pisaniu i reklamowaniu jej (nie wspominając już o testowaniu zabawek, które nie przypadły nam do gustu) to bardziej opłacałoby nam się poszukać dodatkowej pracy.

Prawda jest taka, że zależy nam na edukacji seksualnej. Za każdym razem, kiedy ktoś dosłownie sparzy się na zabawce, za każdym razem, kiedy kobieta myśli, że coś z nią jest nie tak bo nie dochodzi w sposób hollywoodzki, za każdym razem, kiedy ktoś ląduje na ostrym dyżurze z prostym wibratorem w tyłku ludzie cierpią z powodów, którym dałoby się tak łatwo zapobiec.

Pamiętam jak podczas jednej z naszych niekończących się rozmów Karmelek zapytała mnie dlaczego napisałam Samozaspokojenie. Nie mogłam znaleźć odpowiednich słów. Zaczęłam mówić o poradach dotyczących bezpieczeństwa, ale czułam że mijam się z sednem sprawy. Wtedy Karmelek powiedziała: „po prostu nie możesz znieść, jak kobieta nie jest w stanie nigdy dojść”. Trafiony-zatopiony. Oczywiście orgazm nie jest najważniejszym elementem przyjemności seksualnej, ale często jego chroniczny brak jest spowodowany niedostatkiem informacji, czy zbyt krytycznym podejściem do siebie i swoich potrzeb.

Recenzuję, bo zabawki mogą być fantastyczne i transformujące.  Mogą też być rozczarowujące i szkodliwe. Czasem wystarczy jedno złe doświadczenie by wyrobić sobie o nich negatywne zdanie. Jako że jest ze mnie erotyczny geek chcę wiedzieć, który produkt ma silniejsze wibracje, który jest z bardziej miękkiego materiału, który ma więcej ustawień – nawet jeśli są to rzeczy do których używania nie mam anatomii. Sądzę, że mam tę wiedzę. Nie znaczy to jednakże, że uważam, że inni powinni być tacy jak ja. Ludzie zasługują na dobre zabawki, nawet jeśli nie mają ochoty poświęcać całych godzin na zgłębianie wiedzy o nich.

Tak więc albo jestem na altruistycznej misji na rzecz edukacji seksualnej albo chcę Wam dać tyle orgazmów ile tylko zdołam nadal pozostając w monogamicznym związku.